środa, 29 lutego 2012

marzymy sie farbami

wymarzymy
wymarzemy wszystko to czego nie chcemy żeby było widoczne
wymarzyć możemy morze
może namorzyny albo rzeczne meandry
namarzemy sobie nawzajem na kartkach papieru,
które zakleją to co wcześniej, żeby nasze później mogło być
wymarze ciebie
wymarze Ciebie i pojawisz się, inny niż ci, których wymazałam
zamarze się Tobie we śnie i ruszysz by mnie odnaleźć
marze.

wtorek, 28 lutego 2012

....

 have a nice dreams you there

otaczam się reprodukcjami miłości
tylko tyle zostało dzisiaj na świecie,
papierowe obrazki
otaczam się reprodukcjami
staram się przeniknąć to, czego już nie ma
szum starych filmów
kolory lata, jakiego nigdy nie doświadczę
emaliowane niebo i cytrynowe sukienki
nostalgia za czymś co nie jest i nie będzie moje
a co do czego rościć śmiem sobie pretensję
zmarnowana młodość, która już się zestarzała
otaczam się relikwiami zamierzchłych czasów
żyję w klatce prześwietlonego filmu
zasypiam,
kolejny dzień życia, które już zostało przeżyte.


http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=IaJMc7zTsmE

poniedziałek, 27 lutego 2012

so high

http://www.youtube.com/watch?v=Qj0o22ClDTU&feature=related

spanie do 13 ma swoje zalety
energia rozpiera!!

niedziela, 26 lutego 2012

piątek, 24 lutego 2012

muzeum

-Z tyłu liceum z przodu muzeum, co lalka?
-Niech się Pan odczepi.
-No, przepraszam Szanowną Panią, nie wiedziałem, że taka piękna i młoda Pani
-Panie, lepiej byś się pan skupił na robocie, a nie zaczepia Pan obcych na ulicy

Kobieta odwróciła się na pięcie i poszła prężnym krokiem przed siebie. Miała dwadzieścia pare lat, długie nogi i długie lśniące czarne włosy. Gdy tak odchodziła plisowana spódniczka rytmicznie wahała się raz w lewo, raz w prawo. Dziewczyna ta nie była może niesłychanie piękna, nie była też brzydka. Jedno można było o niej powiedzieć, była niesamowicie zadbana. Długie włosy schludnie ułożone, kieszenie puste, pozapinane guziki, czyste błyszczące buty, uprasowane ubranie, pomalowane paznokcie i w końcu nienaganny makijaż. Można by powiedzieć, że dziewczyna wyszła z reklamy jakiejś, albo, że jest z innego świata.
Szła dalej przed siebie prężnym krokiem pozostawiając za sobą cienką ścieżkę słodkich perfum.
Nie miała w zwyczaju odpowiadać na zaczepki, ta jednak była wyjątkowo trafna, może tylko kierunki pomylone.

*****

Kobieta otworzyła drzwi, musiała włożyć w to nieco siły, gdyż nie chciały ustąpić. Pewnie znów coś zablokowało się, pomyślała. Pchnęła drzwi mocniej i weszła do pokoju stąpając ostrożnie pomiędzy porozwalanymi na podłodze ubraniami. W ciemnym pokoju widać było tylko cieniutkie paseczki światła samochodów, które przejeżdżały za oknem. Kobieta zsunęła buty i kopnęła je po podłodze, każdy w inną stronę. Położyła torebkę na podłodze, szukając w niej notesu wyrzuciła na zewnątrz pustą butelkę po soku, chusteczki do nosa, spinkę do włosów.
Pokój jej przypominał biuro rzeczy znalezionych, ładnie urządzony, ale w kompletnym znajdujący się nieładzie, zaryzykować by można nawet stwierdzenie rozkładzie.
Kosz przeistoczył się w kupę papierków, krzesła porosły stosami ubrań, powywijanych na lewą strone zdejmowanych w pośpiechu podkoszulek, rozpostartych w poprzek podłoki szali i rajstop.
Obraz ten przetkany był również stosami mniej lub bardziej zorganizowanych kartek papieru. Kobieta podniosła z ziemi kubek, w środku był gnijący ogryzek, fe pomyślała i dostawiła go do rzędu na parapecie, rząd kubków do wyniesienia pomyślała i w roztargnieniu bawiła się kubkiem obracając go w dłoniach. tak...

****
Głupi dziad pomyślała kobieta przechodząc przez pasy.
poprawiła na ramieniu torbę i odpowiedziała z uśmiechem na uśmiech przechodzącego obok niej mężczyzny. Była młoda, piękna pełna życia.
Każdy chciałby taką mieć, jednak była to tylko fasada, maska uporządkowania, szczęścia i spokoju.
To co działo się wewnątrz niej było w pewien sposób widoczne w jej pokoju.
Gnijące resztki jedzenia, kubki do wyniesienia,
porozrzucane ubrania i przedmioty, chaos, który starała się ukryć pod płaszczem perfekcji.
perfekcja kamuflażu
iluzja, w którą łatwo uwierzyć.

czwartek, 23 lutego 2012

satysfakcja

niesamowite uczucie
kiedy jest się w stanie przekroczyć swoją granicę
być, tego świadomym, kontrolować oddech opanować drżenie dłoni
być świadomie w sobie i patrzeć jednocześnie na siebie

środa, 22 lutego 2012

bliżej niż

Mały robot wstał, przetarł irchową szmatką metalowe policzki, wypolerował korbki, światełka i śrubki. Był gotowy by znów walczyć ze światem. Mechanicznie zjadł śniadanie, trybiki potrzebowały jeszcze chwili by zacząć pracować na wyższych obrotach. Był prawie gotowy by zacząć długi, kolejny długi dzień. Nie mógł być on męczący, tak się wydawać mogło bo chodzi tu przecież o metalowe pudełko, robota. Ten dzień był inny.
Tego dnia robot zbliżył się niebezpiecznie do tego czym jest człowieczeństwo, tego dnia THX1138 zrozumiał czym różni się od innych robotów. Tego dnia poczuł, odkrył, że gdzieś pomiędzy trybami i kabelkami, które decydowały o jego ruchach znajduje się element niedefiniowalny, coś co pojawiło się już po tym jak wyszedł z fabryki. THX odkrył, że nie potrafi tego z minuty na minute wyłączyć. Przechodząc ulicą zauważył rozjechane zwierzę, jego zaawansowane systemy sensorów niebyły w stanie określić gatunku tego niegdyś żywego stworzonka. THX stał i patrzył na jeszcze drgające zwłoki, czas się zatrzymał na chwilę, przerwały go klaksony samochodów. THX otrząsnął się jakby po przebudzeniu. Tego samego dnia, wielokrotnie powracał do tamtej chwili. Coś w nim się zmieniło, coś pojawiło się. Nie potrafił przestać myśleć. Nie potrafił wyłączyć uczuć i emocji. Przez tą krótką chwilę nad zmasakrowanym zwierzątkiem robot doświadczył po raz pierwszy od wyjścia z fabryki niewytłumaczalnego uczucia pustki. Przecież mógł coś zrobić, zmienić, a po prostu odszedł, poszedł dalej. Frustracja rosła, THX 1138 próbował zmienić konfigurację systemu, przeskanował się w poszukiwaniu wirusów, nie wiedział, że są rzeczy, których nie da się wyłączyć. THX 1138 przestał być robotem. Tego dnia, stracił również wewnętrzny spokój i chłodny naukowy osąd sytuacji, tego też dnia został ściągnięty przez wielki magnes krążący nad miastem i odesłany wprost na złomowisko gdzie podzielił los innych robotów, które odkryły jedną z największych tajemnic. musiał zostać usunięty, od tego zależało przecież bezpieczeństwo i spokój innych robotów. Jednostka musi się poświęcić dla ogółu, na tym polega demokracja. THX 1138 znalazł się na złomowisku. Jeśli ktoś poszukiwałby obrazu mogącego oddać skrajne osamotnienie, beznadzieję, izolację i wszechogarniajacy chłód ten koniec świata, złomowisko było idealnym krajobrazem.